Na początku było szczere pole…
…potem znaleźliśmy Spichlerz…
…a oto efekt pracy…
… Gospodarzy.

Nasza historia

Wszystko zaczęło się od marzeń o własnej chatce w górach… marzeń wzbudzonych przez miłość do gór, wiele wspólnych wędrówek z plecakiem i namiotem po pasmach górskich w Polsce, Słowacji, Ukrainie czy Rumunii.

Na pewnym etapie życia zdecydowaliśmy, że spróbujemy zrealizować to marzenie. Wystarczyło “tylko” znaleźć odpowiednią działkę i zaczynamy. Nie było to jednak proste - dużo jeżdżenia, zadawania pytań, szukania w Internecie, aż w końcu trafiliśmy na działkę i już wiedzieliśmy, że to jest miejsce dla nas - na leśnej polanie, z urzekającym widokiem na Jezioro Klimkowskie, dookoła kolorowe łąki z mnóstwem kwiatów, cisza zakłócona jedynie śpiewem ptaków i szumem wiatru. Kilka formalności, lżejszy portfel i działka stała się Nasza.

Doceniamy unikalny charakter i klimat tego miejsca, lubimy też pracę z drewnem, co przełożyło się na wybór technologii, w której wybudowaliśmy nasze chatki. Zdecydowaliśmy się na przeniesienie drewnianych budynków na naszą działkę i tchnięcie w nich drugiego życia.

Podczas jednej z burz mózgów, z ust taty Marzeny, budowlańca z krwi i kości, bez którego z pewnością nie byłoby Radwanówki, padły pamiętne dla nas słowa: „Dobra, pomogę Wam, ale nie wiecie na co się piszecie”. Następnie znaleźliśmy około 100-letni Spichlerz oraz nieco młodszy, większy dom do przeniesienia. Kolejny krok do realizacji marzeń został zrealizowany.

Słowa taty Marzeny niejednokrotnie wspominaliśmy, odczuwając na własnej skórze brak wiedzy fachowej, konsekwencje wyboru względnie unikatowej technologii, użeranie się ze specjalistami, brak drogi dojazdowej, wszechobecne, oblepiające buty błoto i psujące się auta. Wszystko to musieliśmy pogodzić z opieką nad 2,5-rocznym Szymkiem, oraz Mateuszkiem, który przyszedł na świat tuż po wylaniu fundamentów pod Spichlerz. Na szczęście w pracach wsparła nas Rodzina i liczni Przyjaciele - dziękujemy Wam Kochani!

Pierwszy sztych łopatą miał miejsce w sierpniu 2015 roku, prace ruszyły z kopyta, większość z nich wykonaliśmy we własnym zakresie, posiłkując się fachowcami jedynie gdy nasze własne zasoby były niewystarczające. Bartek, na co dzień działający w branży IT musiał nauczyć się władać siekierą, piłą, poznać tajniki hydrauliki. Marzena, geofizyk, jako miłośniczka rękodzieła była źródłem pomysłów na unikatowe wyposażenie chatek, które wyszło spod naszych rąk.

Od wiosny 2016 roku spędzaliśmy tu każdą wolną chwilę, rozkoszując się czasem spędzonym wspólnie z Rodziną i bliskimi znajomymi. W maju 2018 roku do naszego grona dołączyła kotka Masza. Przyszła do nas zaraz po urodzinach Bartka i najwyraźniej jej się spodobało bo została i jest teraz naszą pupilką i strażniczką.

W 2019 roku przeznaczyliśmy Spichlerz pod wynajem, a sami przenieśliśmy się do większego domu - Bocianówki i w nim pomieszkujemy przez większą część roku.

Tuż po urodzinach Marzeny do naszej ekipy dołączył kocurek Szarik przychodząc do nas w mroźny zimowy dzień. Gospodyni często żartuje, że to jej ulubiony prezent urodzinowy .

Serdecznie zapraszamy na Polanę Radwanówkę szczególnie pasjonatów gór, pięknych widoków, Rodziny z dziećmi oraz ludzi chcących odpocząć w spokoju na łonie natury.

Marzena, Bartek, Szymon, Mateusz, Masza, Szarik
Uście Gorlickie, maj 2020